Tag Archives: wenezuela opozycja

Manuel Rosales, Wenezuela i Peru

Niedawno głośno się zrobiło o jednym z głównych liderów opozycji w Wenezueli, Manuelu Rosalesie. Rosales to wybrany w listopadzie  2008 r. burmistrz Maracaibo (drugiego największego miasta kraju), który od dawna już był prześladowany przez władze. Kiedy został oskarżony o defraudację państwowych pieniędzy, uciekł z kraju oskarżając władze o manipulacje polityczną wymierzoną przeciw jego osobie.

Udał się do Peru, gdzie poprosił o azyl polityczny. Władze w Limie azyl przyznały, na co Caracas odpowiedziało odwołaniem ambasadora wenezuelskiego w Peru. Istnieją poszlaki, że Rosales faktycznie zdefraudował państwowe fundusze, nie można na temat jednak powiedzieć nic pewnego. Do szykanujących go źródeł dotarłem tylko na stronach państwowych i propagandowych. Mówią one, iż Rosales przez osiem lat rządów na stanowisku gubernatora stanu Zulia zaniedbał porty w Maracaibo, posiada liczne posiadłości  w USA i udziały w firmach amerykańskich, ONZ nigdy nie otrzymało aktu oskarżenia władz wenezuelskich o prześladowanie jego osoby, które ma mieć miejsce, przekupywał media zegarkami Cartiera.

Kim jest Manuel Rosales? Zwyczajnym latynoamerykańskim politykiem, który zgarnął co swoje podczas wielu lat „kariery”? Czy może po prostu antyrządowym opozycjonistą, systematycznie dyskredytowanym przez władze? Wydaje się, że i jednym i drugim. Niestety, oprócz kwestii podlegającej tylko pod kodeks karny wmieszana została w to polityka i sprawa stała się przedmiotem rozgrywki – zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Co gorsza, przyczynia się to do pogorszenia i tak nie najlepszych relacji peruwiańsko – wenezuelskich.

Kiedy w Peru upadł rząd Alberto Fujimoriego, jego główny siepacz Vladimiro Montesinos, oskarżany o malwersacje i kierowanie brutalnymi akcjami wojsk przeciw często niewinnej ludności (podczas wojny ze Świetlistym Szlakiem) ukrył się na terenie Wenezueli. Przypuszcza się, że miał na to zezwolić nie kto inny niż ówczesny prezydent, Hugo Chávez. Kilka lat potem Lima zarzucała Chavezowi, że ten otwarcie wspiera (także finansowo) jednego z kandydatów na prezydenta Peru w wyborach z 2006 r., Ollanta Humala.  Chávez groził nawet, że zerwie stosunki dyplomatyczne z Pery, jeśli „jego” kandydat nie wygra. Humala jest on założycielem oraz liderem Partido Naciolista Peruano i należy do przedstawicieli latynoamerykańskiej lewicy, w związku z czym poglądami zbliża się „kliki” Chaveza.  Humali dawano duże szanse na wygranie wyborów i jak się okazało słusznie – pierwszą rundę wygrał, nie zdobył jednak wymaganej większości i w drugiej rundzie przegrał z obecnym prezydentem Peru, Alanem Garcią, wywodzącym się z kręgów prawicowych.

Relacje panów Garcii i Chaveza od momentu tej kampanii są napięte. Obaj nie szczędzili sobie nawzajem epitetów, które za miłe uznać bynajmniej nie można: złodziej, sprzedwczyk, naftowy satrapa, karaibskie królewiątko. Doprowadza to do ciągłych napięć we wzajemnych relacjach. Sprawa Rosalesa jeszcze bardziej przyczynia się do pogłębiania wzajemnych antagonizmów. Choć Interpol na wniosek Caracas wydał nakaz aresztowania Rosalesa, Lima odmawia jego wydania. Mimo nalegań wenezuelskich na przestrzeganie prawa międzynarodowego i zwalczanie przestępczości, peruwiański minister spraw zagranicznych, Jose Antonio Garcia Belaunde stoi na stanowisku, iż „Rząd Peru, wierny tradycji historycznej swego przywiązania do przestrzegania prawa międzynarodowego, zdecydował się przyznać azyl obywatelowi Wenezueli, Manuelowi Rosalesowi”.

Wydaje się, że obydwa państwa wykorzystują sprawę Rosalesa przeciw sobie. Nie wróży to dobrze stosunkom peruwiańsko – wenezuelskim.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under peru, wenezuela