Tag Archives: Country Reports on Terrorism 2008

Country Reports on Terrorism 2008

Wracając do tematu raportów, a dokładnie tego publikowanego corocznie przed Departament Stanu – Country Reports on Terrorism 2008.

Odnośnie krajów latynoamerykańskich nie ma wielkich niespodzianek: raport tradycyjnie potępia państwa takie jak Kuba, Wenezuela, Nikaragua – czyli rządzone przez wrogich USA przywódców, a pochwala władze Kolumbii czy Meksyku za pełną kooperację z Waszyngtonem. Daje się zauważyć pewne złagodzenie retoryki, ale wymowa raportu jest niestety podobna do  unilateralnej, antyterrorystycznej polityki Busha.

Na pewno nie zrozumiałe jest, iż wśród 4 krajów określanych jako State Sponsors of Terrorism obok Iranu, Sudanu i Syrii jest tradycyjnie niestety Kuba. Przykre, bo Kubie daleko do reszty wymienionych państw, podobnie zresztą jak daleko do Północnej Korei, której raport nie uznaje za wspierające terroryzm…

Ciekawe jest sposób w jaki raport opisuje Kubę: jedna pozytywna cecha by za chwilę dorzucić coś negatywnego:

– „Choć Kuba już nie popiera aktywnie walki zbrojnej w Ameryce Łacińskiej i innych częściach świata, rząd kubański ciągle zapewniał azyl kilku terrorystom” ;

– „Fidel Castro wezwał FARC, aby bez żadnych warunków wstępnych wypuścili zakładników (…), potępił złe traktowanie porwanych i porywanie cywilnych polityków nie mających nic wspólnego z konfliktem zbrojnymaleczłonkowie ETA, FARC i ELN w 2008 r. pozostawali na Kubie” a „Kubańskie władze publicznie broniły FARC„;

– „USA nie mają dowodów na pranie pieniędzy związanych z działalnością terrorsytycznąaleKuba ma jeden z najbardziej sekretnych i nieprzejrzystnych narodowych systemów bankowych na świecie„;

-„rząd [kubański] nie zapewnił azylu żadnemu z amerykańskich uchodźców ściganych za terroryzmalerząd kubański zezwalał na pobyt amerykańskich uchodźców – w tym członków grup paramilitarnych takich, jak Boricua Popular, Macheteros czy Black Liberation Army

Skąd to rozdwojenie jaźni? Wydaje się, że Biały Dom nie chce zdecydowanie zmienić polityki wobec Kuby, ale zamierza prowadzić politykę małych kroków, o której już pisałem kilkukrotnie. Tymi plusami, które zapisuje na konto Hawany chce sprawić wrażenie, iż zmienia (zmieni?) swą politykę wobec Kuby. Minusami, które stawia zaraz potem musi natomiast usprawiedliwić brak  natychmiastowych, zasadniczych zmian = zerwania z dotychczasową polityką (czyli pozostawienie embargo, zaliczanie Kuby do państw wspierających terroryzm etc.), których oczekuje obecnie od Waszyngtonu niemal cały świat. Stara się udowodnić, że  dotychczasowa polityka wobec wyspy jest uzasadniona, gdyż Kuba to ciągle „zły” kraj – nie dość, że to dyktatura to jeszcze wspiera terroryzm. Niestety, ale  prawda jest taka, że po lekturze raportu trudno jest dopatrzeć się w nim powodów, dla których Kuba została zaliczona do grona Iranu, Sudanu i Syrii…  Pozytywne gesty Białego Domu wobec Hawany – których wyrazem są przytoczone wyżej urywki raportu – są zdecydowanie za małe.

Jak można było się spodziewać, raport spotkał się z odpowiedzią Hugo Chaveza, który nie przepuszcza okazji do kompromitowania Stanów Zjednoczonych – tym bardziej tych, które te same mu dostarczają. Raport zarzuca Wenezueli m.in. wspieranie lewicowych partyzantek w Kolumbii i brak kontroli na wspólnej granicy. W odpowiedzi dzień po publikacji raportu Chavez stwierdził m.in.: „W imieniu narodu wenezuelskiego odrzucam tą nową agresją imperium Stanów Zjednoczonych”.  Wkrótce w ślady Chaveza poszedł Fidel Castro i również wykorzystał okazję do ataku na Waszyngton. W swych reflexiones skrytykował raport amerykański wyliczając wszelkie „akty terroryzmu”, jakich dokonywały Stany Zjednoczone wobec wyspy od zwycięstwa Rewolucji w 1959 r.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under ameryka łacińska (ogólnie), kuba, usa

Meksyk przez pryzmat trzech raportów

Ukazało się w ostatnim tygodniu kilka raportów dotyczących Meksyku będących cennym źródłem wiedzy dla zainteresowanych sytuacją w tym kraju:

U.S.-Mexico Strategic Partnership Needed to Help Mexico Improve Its Security Institutions – instytutu RAND. RAND, czyli Research and Development to instytut badawczy przygotowujący szereg badań i analiz. Raport przyznaje, że największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Meksyku jest zorganizowana przestępczość, narkohandel, ale podejmuje też zagadnienia związane z handlem ludźmi, nielegalną imigracją i ogółem problemów prowadzących do destabilizacji sytuacji w tym kraju. Wskazuje jak powinna wyglądać polityka Waszyngtonu, aby zapewnić stabilny i długotrwały rozwój instytucji publicznych w Meksyku i pomóc w walce z kartelami narkotykowymi (przede wszystkim oczywiście zastopowanie eksportu broni na południe od Rio Grande).

„Uniform Impunity: Mexico’s Misuse of Military Justice to Prosecute Abuses in Counternarcotics and Public Security Operations” to raport autorstwa Human Rights Watch dotyczący nadużyć meksykańskiej armii wobec ludności cywilnej w latach 2007-2008. Prezydent Calderón do walki z narkobiznesem w 2007 r. zaprzągł na szeroką skalę wojsko, gdyż policja była nieefektywna, słabo uzbrojona i skorumpowana. Zdecydowanie podniosło to skuteczność władzy w wojnie z kartelami narkotykowymi, za co na forum m-wym prezydent jest ogólnie chwalony. Pojawiły się jednak skutki uboczne. Meksykańska armia stała się źródłem nie tylko wielu kontrowersyjnych zachowań, ale także zbrodni, za co Calderón był i jest krytykowany przez część mediów i obserwatorów meksykańskiej sceny politycznej. Raport Human Rights Watch przedstawia 17 przypadków przestępstw popełnionych przez żołnierzy meksykańskich wobec 70 ofiar. Przestępstwa te obejmują m.in. zabójstwa, tortury, gwałty, bezpodstawne zatrzymania. Żaden z winnych nie został skazany za naruszenie praw człowieka…

– trzeci z raportów odnosi się do całego regionu, w tym także do Meksyku. Mowa o opublikowanym 30 kwietnia przez Departament Stanu Country Reports on Terrorism 2008, którego rozdział 2 poświęcony jest zachodniej hemisferze. Raport stwierdza: „Choć nie miał miejsca, ani nie wywodził się z terytorium Meksyku żaden incydent terrorystyczny uderzający w amerykańskie interesy/personel przemoc wzrosła do nowych poziomów i przemytnicy narkotyków pokazali chęć używania taktyki terrorystycznej”. Podsumowując można stwierdzić, iż obecnie nie ma jako takich zagrożeń działalnością terrorystyczną na terenie kraju, istnieje natomiast obawa, że destabilizacja w Meksyku jeśli nie zostanie szybko zastopowana może zostać wykorzystana przez terrorystów. Raport podkreśla jeszcze 2 kwestie: zgodną współpracę prezydenta Calderona z Białym Domem w walce z terroryzmem oraz niebezpieczeństwo wynikające z działalności karteli narkotykowych i przejmowania przez nich terrorystycznych metod walki: podstawianie bomb, ataki na podsterunki i oddziały wojskowe, porwania.

Jak prezentuje się Meksyk poprzez pryzmat tych trzech raportów? Odsyłam do lektury i wyciągnięcia swoich wniosków. Mnie się rzuca w oczy kilka kwestii. Raport przygotowany przez Departament Stanu gloryfikuje Calderona tam, gdzie jego polityka jest zgodna z kierunkiem propagowanym przez Biały Dom i krytykuje tam, gdzie od niego odbiega. Dużo mówi się o potrzebie zmiany w polityce Waszyngtonu. Mówią o niej politycy latynoamerykańscy, przedstawiciele ONZ, specjaliści i znawcy regionu i liczne media. Choć z Białego Domu napływają pewne pozytywne sygnały to ciągle brak znaczących i zdecydowanych kroków. Zapożyczając hasło wyborcze pewnej polskiej partii powiem: liczą się czyny nie słowa. Póki co tych czynów brak, pojawiają się tylko kolejne raporty mówiące o potrzebie zmian. Kiedy w końcu przyjdzie czas, gdy ukaże się raport podsumowujący owe zmiany w polityce Waszyngtonu wobec Meksyku i całego regionu?… Odnośnie publikacji Human Rights Watch – ktoś powie: mniejsze zło, w imię walki z potężnym narkobiznesem zabijającym rocznie w Meksyku ponad 6000 osób, kilkadziesiąt niewinnych ofiar jest ceną, którą można zapłacić za eliminowanie karteli. Nie, nie można. Tak samo, jak nie ma dobrych i złych tortur, dobrych i złych zabójstw – są tylko złe. Nie można tolerować ewidentnych nadużyć i przestępstw popełnianych nawet w teoretycznie dobrym celu. Nie można szczytnymi pobudkami usprawiedliwiać zbrodni. Winni powinni zostać ukarani, a armia powinna przyznać się do wykroczeń – byłoby to zrozumiałe, wszak w  każdym zbiorze jednostek, w każdej instytucji znajdą się czarne owce. Ktoś kto torturuje i zabija niewinne osoby nie działa bowiem w dobrej wierze, a służba w wojsku służy mu tylko jako wymówka do realizacji chorych pobudek.

Ps. o raporcie Country Reports on Terrorism 2008 w kontekście innych krajów Ameryki Łacińskiej będzie mówił następny post.

Dodaj komentarz

Filed under meksyk, narkobiznes, narkohandel, terroryzm, usa