Category Archives: boliwia

Co się działo w Boliwii? – polemika

Niedawno pisałem o wydarzeniach w Boliwii – o tym, ile dziur jest w oficjalnej wersji władz o planowanym zamachu terrorystycznym na prezydenta Moralesa. O tym samym pisano też w AP: Bolivia plot: assassins or victims? Opozycja boliwijska zaprzecza wszelkim zarzutom wysuwanym przez stronę rządową, jakoby miała być powiązana z podejrzanymi zamachowcami.

Zapraszam jednak do zapoznania się z odmiennym głosem w tej sprawie, broniącym tezy, iż to byli terroryści. Jako ktoś zmierzający do walki (zbrojnej) z legalnie wybranymi władzami sami narazili się na niebezpieczeństwo, w tym śmierć. Rząd zaś miał prawo uciec się do siłowych rozwiązań – nawet brutalnych – w obronie swego istnienia.

Osobiście mam inne zdanie, ale zawsze warto zapoznać się z opiniami tej drugiej strony.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under boliwia

Boliwia – kto przeciw komu spiskował?

Niedawno głośno było o Boliwii, gdzie władze zabiły kilka osób oskarżonych o spisek na życie Evo Moralesa. Prezydent nie jeden raz już mówił o tym, że ktoś próbuje się go pozbyć. Tym kimś miała być oczywiście opozycja z bogatych regionów Boliwii, tradycyjnie wroga Moralesowi oraz kto? Tak, zgadłeś/-aś: Stany Zjednoczone. Tym razem jednak propaganda rządowa zrobiła swoje – ofiary podano jako spiskowców, którzy zostali pochwyceni i zabici tuż przed planowanym zamachem na prezydenta. Jako dowód pokazywano przejęte materiały wybuchowe, materiały video nagrane komórką – bez czytelnego audio, zdjęcia domniemanych zamachowców z bronią…

Jak się jednak okazuje, rządowa wersja wydarzeń jest „nieco” naciągnięta. Kim byli domniemani zamachowcy? Michael Dwyer – Irlandczyk, Arpad Magyarosi – Rumun węgierskiego pochodzenia i Eduardo Rózsa Flores – Boliwijczyk z węgierskim i chorwackim paszportem. Na czele grupy stał ten ostatni, a jest to postać barwna i na Bałkanach uznawana za bohatera. Po szersze informacje o Eduardo Rózsa Floresie odsyłam na blog tierralatina, jak również samego bohatera. Jest to postać nietuzinkowa, o szalenie bogatym w niezwykłe wydarzenia życiorysie. Nie może zatem dziwić, że w 2001 r. powstał o nim film, „El Chico„, który przyczynił się znacznie do popularyzacji wiedzy o życiu Floresa. Niemniej, gdyby nie wydarzenia sprzed 2 tygodni, pewnie i tak niewiele osób by o nim usłyszało…

Wiele niejasności i kłamstw przekazywanych przez władze boliwijskie zostało zdemaskowanych w dniach bezpośrednio po akcji jednostki antyterrorystycznej z 16 kwietnia b.r., w wyniku której zginęli domniemani zamachowcy. Pisze o tym m.in. The New York Times. Nie było wcale wymiany ognia – ofiary nie oddały ani jednego strzału; materiały wybuchowe podane przez władze jako dowód na planowany zamach wcale nie należały do trójki zabitych i nie zostały znalezione przy nich. Óscar Ortiz, przewodniczący boliwijskiego senatu i jeden z czołowych oponentów Moralesa stwierdził: „To co miało miejsce, to zabicie trzech śpiących osób, co oznacza morderstwo”.

Kolejne zakłamanie – szyte baaaardzo grubymi nićmi – wyszło na jaw po tym jak jeden z ministrów pokazał publicznie zdjęcia uzbrojonych osobników twierdząc, iż są powiązani z trzema ofiarami akcji z 16 kwietnia. Jak się okazuje, zdjęcia pochodzą z … Facebooka i przedstawiają ludzi grających w grę „Airsoft„, gdzie używa się replik broni palnej i strzela małymi, plastikowymi kulkami.

Co jednak Eduardo Rózsa Flores robił w Boliwii? W wywiadzie nagranym tuż przed jego powrotem do ojczyzny mówił, że nie jedzie do Boliwii obalić Moralesa, lecz… uzyskać autonomię dla najbogatszej prowincji kraju i wrogiej prezydentowi, Santa Cruz. A jeśli nie autonomię to… niepodległość. Na czyje zlecenie pracował? Jeśli miał na celu takie tajne działania, czemu zamieszkał w tak otwartym miejscu jak hotel 5gwiazdkowy? Skąd władze wiedziały o zamiarach Floresa? Czy plany te były na tyle groźne, że znaną poza granicami kraju osobę trzeba było wyeliminować? Czemu prezydent zdecydował się na wysłanie specjalnej jednostki ze stolicy aż do Santa Cruz, a nie użycie miejscowych sił?

Pytań, póki co bez odpowiedzi pozostaje wiele. Jak widać bajka rządu o zamachowcach została zdemaskowana. Nie jest to sprawa, którą można jasno opisać i rozstrzygnąć wszystkie jej niuanse. Przeciwnie. Jak wskazuje Simon Romero z New York Times, wydarzenie to „popada gdzieś w szara strefę boliwijskiej polityki, gdzie Pan Morales mówi o destabilizacyjnych spiskach, teraz już regularna cecha jego rządu, a jego oponenci odpowiadają, że takie spiski to oszustwa przyczyniające się do narastających napięć między centralnym rządem i rebelianckimi nizinami”.

Dodaj komentarz

Filed under boliwia

Morales wydala kolejnego urzędnika USA

Stosunki amerykańsko-boliwijskie, odkąd prezydentem został Evo Morales do dobrych nie należą. Szczególne po wydaleniu przez niego ambasadora USA we wrześniu 2008 r. Po wygranej Obamy w wyborach prezydenckich spodziewano się ocieplenia wzajemnych relacji. Póki co, nic takiego nie nastąpiło.

Pod koniec lutego pojawiła się pierwsza drzazga w stosunkach La Paz z nową administracją w Waszyngtonie. Był to raport Departamentu Stanu o prawach człowieka na świecie, wytykający nadużycia władz boliwijskich w tej materii. Spotkał się on z krytyką rządu Moralesa (oraz Chaveza).

Dwa dni temu rząd w La Paz wydalił drugiego sekretarza ambasady amerykańskiej w Boliwii, Francisco Martineza. Morales twierdzi, że Martinez jest tajnym agentem CIA i spiskował z prawicową opozycją boliwijską w celu obalenia prezydenta. Zarzuca mu również kontakty z byłym kapitanem policji, Rodrigo Carrasco, oskarżonym o korupcję w Yacimientos Petrolíferos Fiscales Bolivianos – YPFB (państwowym przedsiębiorstwie zarządzającym  boliwijskimi zasobami gazu). Martinez został uznany za persona non grata i dano mu 72h na opuszczenie Boliwii.

Wcześniej, 26 lutego, rząd w La Paz zwrócił się do Departamentu Stanu z prośbą o wyjaśnienie, kim jest Francisco Martinez. Widocznie odpowiedź amerykańska nie była satysfakcjonująca. Waszyngton dementuje wszystkie oskarżenia wysuwane względem Martineza i uważa, że ruch ten „zaprzecza ostatnim wypowiedziom rządu boliwijskiego wyrażających chęć poprawienia bilateralnych stosunków”.

Nie tylko Boliwia wydala amerykańskich urzędników. We wrześniu 2008 r. w geście solidarności z La Paz ambasadora USA wydalił również Chavez. Ostatnio, amerykańskich urzędników pozbywa się z kraju również prezydent Ekwadoru… Gdzie to ocieplenie relacji na linii Stany Zjednoczone – Ameryka Łacińska? Ani Obama nie robi nic w tym kierunku, ani przywódcy latynoamerykańscy – wbrew zapowiedziom – nie ułatwiają mu zadania.

wykop.pl wykop ten artykuł

Dodaj komentarz

Filed under ameryka łacińska (ogólnie), boliwia, usa

Obama a Boliwia i Wenezuela – pierwszy zgrzyt

Dnia 25 lutego Departament Stanu USA opublikował doroczny raport o przestrzeganiu praw człowieka we wszystkich krajach globu w 2008 r.

Przywódcy Boliwii (Morales) i Wenezueli (Chavez) wyrazili swe oburzenie publikacją raportu.  Nie bez kozery. Raport zaznacza zaniechania i wykroczenia względem praw człowieka w obydwu krajach:

1. „Choć w Boliwii generalnie prawa człowieka są respektowane na przestrzeni ubiegłego roku zanotowano tam takie niepokojące sygnały, jak: nadużycia sił bezpieczeństwa; ciężkie warunki w więzieniach; arbitralne aresztowania i zatrzymania; ataki egzekutywy na sądownictwo; zagrożenia dla wolności obywatelskich, w tym dla przysługujących praw i wolności prasy; nadużycia siły i inne nadużycia w wewnętrznych konfliktach; korupcja i brak przejrzystości w rządzie; dyskryminacja na podstawie płci, pochodzenia etnicznego i orientacji seksualnej; praca dzieci; przymusowa praca; ciężkie warunki pracy w kopalniach;”

2. w Wenezueli natomiast: “Upolitycznienie systemu sądownictwa oraz oficjalne prześladowanie opozycji politycznej i mediów charakteryzowały sytuację praw człowieka w tym roku. Zanotowano następujące problemy związane z prawami człowieka: bezprawne zabójstwa; ciężkie warunki w więzieniach; arbitralne aresztowania i zatrzymania; skorumpowany, nieskuteczny i upolityczniony system sądownictwa charakteryzujący się opóźnieniami procesów, bezkarność i pogwałcenie właściwych formalności; oficjalne zastraszanie i ataki na niezależne media; dyskryminacja ze względu na poglądy polityczne; szerząca się korupcja na każdym poziomie administracji; przemoc względem kobiet; ograniczenie prawa robotników do zrzeszania się.”

Dodać należy, że podane tu ogólniki są wyjaśnione w dalszej części raportu i poparte konkretnymi przykładami. Inną kwestią jest to, że raport był przygotowywany jeszcze przez administrację Busha, o subiektywność zatem w nim nie trudno. Efekt w każdym razie był taki, że La Paz i Caracas krytycznie oceniły raport i nowy Departament Stanu. Wenezuelski Minister Spraw Zagranicznych, Nicolas Maduro raport określił jako „pełny kłamstw”. W oficjalnym piśmie do Departamentu Stanu rząd wenezuelski „odrzucił fałszywą i pełną złych intencji treść raportu” i wezwał Waszyngton do zaprzestania praktyk mających na celu mieszanie się w wewnętrzne sprawy innych, suwerennych państwa.

Raport nie poprawi relacji amerykańsko-wenezuelskich i amerykańsko-boliwijskich, które już są nadwyrężone od września 2008 r., kiedy La Paz i Caracas wydaliły ambasadorów amerykańskich. Czyżby nadzieje na ocieplenie stosunków, jakie wiązano z prezydenturą Baracka Obamy powoli się rozwiewają? Chávez komentując raport powiedział: „Nie można wiązać wielkich nadziei z nowym rządem Stanów Zjednoczonych. Pozostaną imperium – a imperium gwałci prawa ludzi – a ponadto teraz nierozważnie oskarża nas o łamanie praw człowieka”. Nicolas Maduro dodał: „Wezwaliśmy obecną administrację USA, aby powstrzymała ataki. To co robią bowiem, to jest uderzanie w nas i odsuwanie możliwości ustanowienia nowych relacji politycznych”. Według wiceminister Boliwii Sachy Llorenti  raport to „duże uproszczenie narodowej rzeczywistości, które  jest motywowane polityką”.

Co z jednej strony naturalne, a z drugiej kuriozalne to fakt, że raport nie obejmuje Stanów Zjednoczonych i został stworzony w kraju, który przez społeczność międzynarodową sam od wielu lat jest oskarżany o łamanie praw człowieka. Waszyngton, który chce się mienić światowym obrońcą praw człowieka ma pokaźną plamę na swym wizerunku w postaci więzienia w Guantanamo. Najpierw trzeba posprzątać swoje podwórko, aby uzyskać zaufanie innych i pretendować do oceniania i potępiania. Barack Obama w swym programie – także w stosunku do Ameryki Łacińskiej – zapowiadał promocję demokracji i praw człowieka, jako jednej z podstaw swej polityki. Zgodnie z tym zapowiada zamknięcie więzienia w Guantanamo do końca 2009 r. Pojawiły się głosy krytykujące nowego prezydenta za odwlekanie tej kwestii, realia i komplikacje prawne nie pozwalały jednak myśleć, że odbędzie się to w pierwszych miesiącach urzędowania nowego prezydenta. Do końca roku wyjaśni się, czy Obama spełni jedną ze swych obietnic wyborczych i zrobi to, czego od kilku dobrych już lata domaga się społeczność międzynarodowa.

Dodaj komentarz

Filed under boliwia, usa, wenezuela

Boliwia, gaz i kryzys

Kilka tygodni temu miałem przyjemność pisać artykuł o problemach, jakie miała i może mieć wkrótce Boliwia w wyniku zmniejszenia zapotrzebowania Brazylii na jej gaz oraz spadku cen tego surowca spowodowanego kryzysem światowym. „Boliwijskie problemy z gazem” nie zakończyły się pomyślnie dla La Paz. Początkowo wydawało się, że ratunkiem stanie się Argentyna, ale po kilku dniach wybuchły tam protesty pracowników przemysłu gazowego i import gazu z Boliwii pozostał na niskim poziomie.

Jednym z zasadniczych problemów dla rządu Moralesa związanych z ograniczeniem eksportu gazu do Brazylii była kwestia paliw płynnych. Otóż chodzi o to, że w procesie wydobycia gazu, wraz z samym gazem wydobywane są paliwa (benzyna i gaz płynny). W ten sposób (jako efekt poboczny wydobycia gazu) Boliwia zaspokaja krajowe zapotrzebowanie na paliwa. Ograniczenie produkcji gazu siłą rzeczy spowodowałoby niedostatki na boliwijskim rynku paliw co mogłoby się odbić na gospodarce i codziennym życiu ponad 9 milionów mieszkańców kraju.

Władze w La Paz jeszcze w 2008 r. podjęły decyzję o budowie odpowiedniej fabryki służącej do oddzielania gazu wysyłanego do Brazylii od paliw wydobywanych wraz z nim (które dotąd były „przy okazji” i za darmo wysyłane gazociągiem do wschodniego sąsiada). W drodze przetargu (jak wówczas sądzono) kontrakt na budowę tej fabryki wygrało przedsiębiorstwo Catler Uniservice i w połowie lipca 2008 r. podpisana została odpowiednia umowa.

W związku z kryzysem gazowym jaki miał miejsce w Boliwii od początku 2009 r., władze w La Paz widziały w mającej powstać fabryce destylacji gazu jedno z głównych narzędzi do walki z kryzysem i problemami gazowo-paliwowymi. Dzięki tej fabryce byłoby możliwe skuteczne odzyskiwanie paliw płynnych z wydobywanego i wysyłanego gazu. Zmniejszenie produkcji gazu nie stanowiłoby już zatem tak dużego problemu dla Boliwii, gdyż nie wiązałoby się z potencjalnymi brakami benzyny i LPG (ciągle jednak oczywistym efektem byłyby  mniejsze wpływy z tego tytułu do kasy państwa i regionów).

Problem pojawił się, kiedy 27 stycznia 2009 r. Jorge O’Connor D’Arlach, dyrektor Catler Uniservice został zabity. Co więcej, został zamordowany, kiedy wraz 450 000 USD w gotówce był w drodze do domu krewnych Santosa Ramireza, prezydenta państwowego przedsiębiorstwa YPFB zarządzającego całym przemysłem gazowym w Boliwii.

Opozycja twierdzi, że gotówka, którą niósł O’Connor była łapówką od Catler Uniservice dla Ramireza za kontrakt na budowę wspomnianej fabryki wart 86 milionów USD. I wydarzenia, które nastąpiły potem wydają się to potwierdzać. Ramirez, który był bliskim znajomym Evo Moralesa został przez niego pozbawiony funkcji prezydenta YPFB, a niedługo potem, 11 lutego, aresztowany. Prawdopodobnie będzie odpowiadał za korupcję. Co ciekawe, 2 dni przed aresztowaniem rozwiódł się z dotychczasową żoną, Jiovaną Navia, której bracia byli zamieszani w napad na O’Connora.

Dla przyszłości przemysłu gazowego w Boliwii istotne jest to, że ujawnienie przypadku korupcji nie tylko unieważnia dotychczasową umowę, ale może odstraszyć innych zainteresowanych kontraktem na budowę fabryki. Mamy zatem boliwijskich problemów z gazem ciąg dalszy…

Dodaj komentarz

Filed under boliwia, gaz