Monthly Archives: Kwiecień 2009

Falklandy czy Malwiny? Spór argentyńsko-brytyjski trwa

Nie tylko na dalekiej północy, gdzie powoli ustępują lody Arktyki, państwa wysuwają roszczenia co do rozszerzenia swoich obszarów w oparciu o granice szelfu kontynentalnego. Dnia 21 kwietnia 2009 r. Argentyna złożyła na forum ONZ oficjalny wniosek o przynależność do jej terytorium pokaźnych obszarów południowego Oceanu Atlantyckiego. Wniosek obejmuje m.in. obszar archipelagu Falklandy/Malwiny, od lat kość niezgody w relacjach Buenos Aires – Londyn.

Zapraszam do lektury całego artykułu.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under argentyna

Correa wygrywa

Jak można się było spodziewać, dotychczasowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa został w niedzielę ponownie wybrany na prezydenta. Wygrał już w pierwszej rundzie, uzyskując prawie 52% głosów.

Kim jest Rafael Correa?

Socjalistą? – tak. Przyjacielem Chaveza? – tak. Lewicowym radykałem? – do pewnego stopnia, ale  nie takim, jak Chavez, Morales czy Ortega. Niemniej wzorem Chaveza i Moralesa, którzy we wrześniu 2008 r. wydalili amerykańskich ambasadorów, Correa w lutym 2009 r. za persona non grata uznał dwóch wysokich urzędników amerykańskiej ambasady w Ekwadorze. Jego zwycięstwo ucieszyło więc przede wszystkim kolegów z ALBA, Chavez z radości nawet do niego zadzwonił. Nie może to dziwić, jest to kolejny dowód na umacnianie się wpływów lewicy w regionie. Nie można jednak być stronniczym, gratulacje popłynęły dla Correi od  wielu innych państw i organizacji regionu, i umiarkowanych socjalistów (Brazylia) i przedstawicieli prawicy (Kolumbia).

Co teraz? Nie rewolucja boliwariańska teraz jednak w głowie przywódcy Ekwadoru. Kryzys gospodarczy daje się coraz bardziej znać o sobie. Ciężko w takiej sytaucji będzie utrzymać programy socjalne. Correa próbował podjąć temat wzajemnej pomocy gospodarczej na niedawnym Szczycie Ameryk w Trynidad i Tobago, nie uzyskał jednak odpowiedniego wsparcia ze strony innych krajów. Correa krytykował kraje i instytucje kapitalistyczne za rozpętanie kryzysu. Jak zauważa jednak Michael Shifter z Inter-American Dialogue, prezydent „może być zmuszony do zwrócenia się o pomoc do tych samych instytucji finansowych, które były przedmiotem jego ataków politycznych”. Kryzys bowiem dotyka głównych źródeł przychodów kraju: ropy, której cena drastycznie spada, podobnie jak spada ilość pieniędzy przesyłanych przez 3 milionową rzeszę emigrantów (głównie ze Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Włoch i innych krajów Ameryki Łacińskiej).

Dodaj komentarz

Filed under ekwador

Meksyk – pandemia grypy

I znów stało się głośno o Meksyku. I mimo że nie chodzi tym razem o kartele narkotykowe to wcale nie jest lepiej. Meksyk jest centrum szalejącego nowego szczepu grypy, połączenia dotychczasowych wirusów grypy ludzkiej i świńskiej. Pierwotnie miałem pisać o pandemii szerzej, ale jako że piszą już o niej wszystkie gazety, czasopisma i portale odsyłam do wielu źródeł, które bez problemu można znaleźć. Ja tylko krótko.

O ile jeszcze wczoraj władze meksykańskie mówiły o 1300 przypadkach podejrzanych o zarażenie wirusem i 81 przypadkach śmierci „prawdopodobnie powiązanych z wirusem”, o tyle dziś mówi się o 103 przypadkach śmierci. Obecnie już przypadki zarażonych są w  USA (20 osób) Kanadzie, Nowej Zelandii, we Francji, Hiszpanii, Szkocji – słowem na całym świecie. Niedługo zapewne będą i w Polsce. Małym pocieszeniem jest to, że wirus świńskiej grypy jest mniej śmiertelny niż ptasiej.

Specjaliści zwracają uwagę, że atakuje nie dzieci i starszych – z reguły bardziej podatnych na choroby – tylko ludzi w sile wieku 20 – 40 lat. Jest to objawem pandemii właśnie i tak samo było w czasie szalejącej na początku wieku grypy hiszpanki (1918-1919, 40 milionów ofiar) i grypy hongkońskiej (1968 r., 1 milion ofiar).

A Meksyk? A Meksyk doświadcza kolejnej tragedii. Stolica kraju już jest wymarła: wszystkie instytucje publiczne nieczynne, władze rozważają nawet zawieszenie kursów transportu publicznego.

Ps. ciekawe, kiedy pojawią się głosy wiążące epidemię grypy z zapowiadanym na 2012 r. końcem świata…..

Dodaj komentarz

Filed under meksyk

Sukcesy lewicy w Ameryce Łacińskiej

W marcu w wyborach prezydenckich w Salwadorze wygrał Mauricio Funes. Gdy w czerwcu obejmie urząd, w Ameryce Łacińskiej będzie 15 przywódców wywodzących się z lewicy, a z ważnych aktorów regionu jedynie Meksyk i Kolumbia rządzone są przez prawicowych prezydentów. Zainspirowało mnie to do napisania obszernego artykułu na ten temat: „Sukces lewicy w Ameryce Łacińskiej – analiza zjawiska„. Zapraszam do lektury.

2 Komentarze

Filed under ameryka łacińska (ogólnie), usa

I po szczycie…

Dużo było słychać o niedawnym Szczycie Ameryk w Trynidad i Tobago. Od Obamy oczekiwano tam kroków zmierzających ku poprawie stosunków z krajami Ameryki Łacińskiej. I faktycznie, były uśmiechy, uściski, wymiany grzeczności, gromkie brawa dla Obamy. Szczyt zdominowała kwestia stosunków Waszyngtonu z Hawaną. I tutaj, państwa latynoamerykańskie stanęły razem próbując wywrzeć presję na prezydencie amerykańskim, aby ten doprowadził do normalizacji stosunków z Kubą, na pierwszym miejscu stawiając oczywiście zniesienie embarga.

Obama nie ugiął się presji i jako warunek wstępny rozmów o zniesieniu blokady gospodarczej wyspy wysunął kwestię demokratyzacji na wyspie. Bardzo słusznie uczepił się tego, co (niebacznie?) ofiarował mu kilka dni wcześniej Raul Castro, mówiąc o gotowości rozmów z Białym Domem o wszystkim: o prawach człowieka, zwolnieniu więźniów politycznych etc. Obama oczekuje pozytywnych ruchów ze strony Hawany w tym zakresie, m.in. zniesienia 10% podatku na Kubie na pieniądze przesyłane na wyspę, po tym jak sam zniósł limity na wysyłanie tychże przez obywateli amerykańskich krewnym na Kubie. Mimo faktu, iż w gruncie rzeczy nic nowego i przełomowego nie zadeklarował, szczyt okrzyknięto sukcesem. Czy słusznie?

Na jednej płaszczyźnie na pewno – na poziomie retoryki i podejścia do wzajemnych relacji. Tutaj szczyt faktycznie można uznać za sukces. Obama został przywitany z entuzjazmem, cieszył się popularnością, szczyt ogólnie minął w pozytywnej atmosferze. I Biały Dom i kraje na południe od Rio Grande chcą i potrzebują zmiany wzajemnych relacji. Wydaje się, że w końcu nadchodzi długo oczekiwane ocieplenie (Chaveza zapowiedział przywrócenie ambasadora w Waszyngtonie). Na razie jednak tylko w kwestii retoryki głównie, konkretnych działań widać mniej. Po dwóch kadencjach rządów Busha i deterioracji relacji z regionem taka właśnie zmiana języka, sposobu podejścia do wzajemnych stosunków, przywrócenie uścisków dłoni i uśmiechów jest niezbędne, aby przekuło się to na wymierne działania.

Trzeba jednak podkreślić, że mimo tego ocieplenia retoryki niewiele się zmieniło. Kraje latynoamerykańskie domagają się działań. Potwierdzeniem tego była zapowiedź bloku ALBA wstrzymania się od podpisania końcowej deklaracji szczytu. Aby uniknąć „zgrzytów” i sprawić wrażenie, iż spotkanie przywódców państw amerykańskich było jednym wielkim sukcesem, gospodarz szczytu, prezydent Trynidad i Tobago przyjął końcową deklarację w imieniu wszystkich uczestników.

Zauważyć należy ponadto, że jest kryzys, a na szczycie kwestii gospodarczych praktycznie nie podjęto – wbrew temu, czego oczekiwały kraje regionu. Szczególnie państwa karaibskie, często uzależnione od turystyki i eksportu jednego produktu (banany, kawa) silnie odczują regresję gospodarczą. Na szczycie nie uzgodniono żadnych konkretnych kroków mających pomóc słabym gospodarkom regionu. Zaprotestował przeciw temu tylko prezydent Ekwadoru Rafael Correa (co jest ciekawe zważywszy, że akurat Ekwador jak dotąd radzi sobie z kryzysem najlepiej ze wszystkich krajów regionu i ciągle przeżywa wzrost gospodarczy). Pod względem kwestii gospodarczych zatem, szczyt należy ocenić negatywnie.

Cieniem na ocieplonej retoryce i wymianie pozytywnych sygnałów z Waszyngtonu i Hawany kładą się ponadto wczorajsze wypowiedzi Fidela Castro. Starszy z braci Castro stwierdził, że Obama źle zinterpretował słowa Raula. Gotowość do rozmów o prawach człowieka oznacza tylko brak strachu przed podjęciem jakiegokolwiek tematu.  O zwolnieniu więźniów politycznych, ani o zniesieniu 10% podatku na pieniądze przesyłane na Kubę nie może być mowy. Czyżby nieporozumienia między braćmi Castro? Taka dwuznaczność Hawany nie wróży dobrze. Polityka wymiany jednego pozytywnego sygnału ze stronu Stanów Zjednoczonych i w odpowiedzi jednego ze strony Kuby, może ulec załamaniu.

2 Komentarze

Filed under kuba, usa

Świetlisty Szlak odradza się dzięki narkotykom

Zapraszam do lektury artykułu podsumowującego często przeze mnie ostatnio podejmowany temat Peru: „Świetlisty Szlak odradza sie dzięki narkotykom„.

Dodaj komentarz

Filed under narkobiznes, narkohandel, peru

Obama znosi restrykcje, Castro chce rozmawiać

A więc jednak, Obama spełnił obietnice wyborcze i zniósł w poniedziałek restrykcje blokujące możliwość swobodnych podróży obywateli amerykańskich na Kubę oraz zlikwidował limity na przesyłanie pieniędzy na wyspę przez rodziny na kontynencie. Jest to pierwszy tak znaczący ruch ku ociepleniu wzajemnych relacji od wielu lat. Zanim popadnę w hurraoptymizm jeszcze się jednak wstrzymam. Po pierwsze Waszyngton nie zamierza znieść głównej kości niezgody, czyli embargo. To, co zostało zrobione, to tylko zniesienie restrykcji wprowadzonych za Clintona i Busha oraz spełnienie obietnic wyborczych. Po drugie strona kubańska docenia kroki Obamy, lecz uznaje je za zdecydowanie niewystarczające. Po trzecie Hawana jest gotowa do nawiązania bliższych stosunków, ale jak równy z równym. Po czwarte, Kuba i USA są ciągle zamknięte w błędnym kole wzajemnych oczekiwań:

– Obama chce pozostawić embargo w mocy i wykorzystać je jako czynnik przyspieszający zmiany na wyspie. Utrzymanie blokady gospodarczej jego zdaniem „ma sens strategiczny, gdyż (…) ani śmierć Castro, ani przejęcie władzy przez jego brata Raula nie zagwarantuje automatycznie wolności”. Stoi na stanowisku, że ograniczenie lub zniesienie embargo będzie możliwe dopiero jeśli Hawana „(…) podejmie znaczące kroki ku demokracji, zaczynając od uwolnienia wszystkich więźniów politycznych”

– Hawana zaś jako warunek sine qua non zbliżenia z Waszyngtonem uznaje zniesienie embarga.

Ostatnio jednak pojawiły się symptomy zmian ze strony kubańskiej, niejako odpowiedź na pozytywny ruch ze strony Białego Domu. Przebywający w Wenezueli Raul Castro stwierdził: „Wysłaliśmy informację do amerykańskiego rządu i prywatnie i publicznie, że jesteśmy chętni rozmawiać o wszystkim – prawach człowieka, wolności prasy, więźniach politycznych, wszystkim”. Ponadto Castro dodał, że jedynymi warunkami wzajemnych rozmów jest uznanie prawa narodu kubańskiego do samookreślenia się oraz szacunek i traktowanie drugiej strony jak równej sobie. Tak śmiałej i otwartej deklaracji z ust przywódcy Kuby jeszcze nie słyszeliśmy. Dobrze wróży to na przyszłość. Trzeba jednak podkreślić, że gotowość do rozmów Hawany na w/w tematy nie oznacza jeszcze, że Kuba spełni wymogi USA w zakresie praw człowieka, więźniów politycznych, etc. Należy się tu spodziewać raczej długich i zapewne ciężkich rozmów zamiast szybkiego pojednania i padnięcia sobie w objęcia.

Niemniej sytuacja prezentuje się tak: jeden mały pozytywny ruch ze strony amerykańskiej, w odpowiedzi to samo ze strony kubańskiej. Po pierwsze, jest to to, o czym pisałem – polityka małych kroków i wolnych ale systematycznych, pozytywnych zmian. Po drugie, jeśli tak dalej pójdzie, może na przestrzeni kilku lat zostaną nawiązane „normalne” stosunki amerykańsko-kubańskie.

Dodaj komentarz

Filed under kuba, usa