Blog przeniesiony.

Witam!

Wszystkich czytelników z przyjemnością informuję, iż blog, który miałem dotąd przyjemność prowadzić pod tym adresem przeniosłem na:

amerykalacinska.com.pl

Stało się tak z różnych powodów, efekt zaś i mnie da więcej możliwości oraz swobody i Wam mam nadzieję wynagrodzi niedogodności związane z ową zmianą.

Pozdrawiam

Marcin Maroszek

Dodaj komentarz

Filed under ameryka łacińska (ogólnie)

Meksykańskie Muzeum Narkotyków

Jest w Meksyku takie szczególne miejsce, gdzie można zobaczyć jak „od kuchni” wygląda przemysł narkotykowy. Z tym „można” nie do końca prawda, gdyż Muzeum Narkotyków nie jest otwarte dla zwiedzających, zwykli cywile muszą posiadać specjalną przepustkę. Tak, Muzeum Narkotyków, istnieje takowe. Powstało w połowie lat 80. XX w., jako kolekcja akcesoriów przejętych w walce z kartelami narkotykowymi. Wówczas głównymi zbiorami były tylko te związane z uprawą marihuany. Z czasem zbiory się rozszerzały. W miarę rozwoju narkobiznesu w Meksyku wzbogacały się o nowe elementy – te związane już z przemytem kokainy, produkcją amfetaminy i rozbudową swej potęgi przez kartele narkotykowe.

Tak wcześniej, jak i obecnie cel tej kolekcji ochrzczonej mianem Muzeum Narkotyków był jeden – edukacja przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Bazując na przechwyconych materiałach i odtwarzając w specjalnych salach warunki rzeczywiste, od prawie ćwierć wieku kształci się tych, którzy mają walczyć z narkobiznesem. Walczyć o to, aby wkrótce Muzeum Narkotyków nie było odzwierciedleniem brutalnej rzeczywistości, lecz reliktem minionych dni.

Co konkretnie się tam znajduje? Wszystko związane z handlem narkotykami i działalnością karteli narkotykowych – począwszy od makówek służących do wyrobu opium, działek kokainy i skonfiskowanej heroiny; poprzez odtworzone laboratoria, modele helikopterów wyszukujących uprawy narkotyków, zdjęcia przejętych transportów narkotyków, broni i pieniędzy, ilustracje przedstawiające rozwój nowych technik uprawy narkotyków; po perełki w kolekcji – akcesoria skonfiskowane  bossom narkotykowym: biżuteria i broń – ze srebra, ze złota, wysadzana drogocennymi kamieniami czy o rękojeściach z kości słoniowej.

Zarządca muzeum podkreśla, że zadaniem kolekcji nie jest gloryfikacja narkobiznesu, lecz świadectwo czynnej walki władz meksykańskich z tą plagą, walki uwieńczonej licznymi sukcesami. Jeśli wyobrazimy sobie wszystkie te eksponaty przechwycone przez 25 lat wojny z narkotykami, pierwsza myśl może być właśnie taka, o jakiej mówi zarządca. Zaraz potem jednak nasuwają się kolejne: jeśli aż tyle skonfiskowano, to jak dużo musiało dostać się na rynek? Skoro władze mają tyle sukcesów na swoim koncie, to czemu mimo to nie widać końca tej wojny?

Dodaj komentarz

Filed under meksyk, narkobiznes, narkohandel

Legalizacja narkotyków – kolejny meksykański prezydent „za”

W lutym trzej byli prezydenci krajów Ameryki Łacińskiej: Fernando Henrique Cardoso (Brazylia), Ernesto Zedillo (Meksyk) i Cesar Gaviria (Kolumbia), stojący na czele Komisji Krajów Latynoamerykańskich ds. Demokracji i Narkotyków opublikowali dokument “Narkotyki i demokracja. Ku zmianie paradygmatu“. Postulowali w nim, aby Biały Dom przyznał, że dotychczasowa amerykańska polityka w tej materii zawiodła i domagają się nowego podejścia do zagadnienia – w tym m.in. rozważenia na poważnie legalizacji marihuany.

Ostatnio do Ernesta Zedillo dołączył kolejny były meksykański prezydent, Vincente Fox. W wywiadzie udzielonym CNN Fox powiedział, że obecna polityka antynarkotykowa nie działa. „Myślę, że nadszedł czas, aby rozpocząć debatę o legalizacji narkotyków. Musi to zostać zrobione wespół ze Stanami Zjednoczonymi, ale nadszedł czas, aby rozpocząć debatę. (…) Nie może być tak, że jedynym wyjściem dla państwa jest używanie siły”. Jako argument na rzecz legalizacji  narkotyków wskazał zniesienie prohibicji w USA w 1933 r., kiedy spadła przemoc wywoływana przez zorganizowane grupy przestępcze.

A więc kolejny były prezydent latynoamerykański popiera zmianę dotychczasowej polityki antynarkotykowej. Dobrze – bo dotychczasowa jest nieskuteczna. Jednym z punktów owej zmiany ma być legalizacja (na razie) części narkotyków, tzw. miękkich (marihuana). Na pewno jest to kontrowersyjne i dlatego na tym skupiają się media. Trzeba jednak zauważyć, że zarówno Komisja Krajów Latynoamerykańskich ds. Demokracji i Narkotyków, jak i Vincente Fox mówią o tym tylko jako o jednym z komponentów całościowej polityki. Głównym jej punktem ma być edukacja społeczeństwa, zmiana podejścia do narkotyków, narkomanów i sposobów ich leczenia (już o tym kiedyś pisałem).

Z jednej strony, pewne jest, że skoro dotychczasowe działania nie przyniosły efektów, to nadszedł czas na wypracowanie nowych rozwiązań. Otworzenie debaty o nowej polityce walki z narkotykami wydaje się niezbędne. Krwawa wojna z kartelami, która każdego dnia rozgrywa się na ulicach miast meksykańskich jest tego najlepszym dowodem. Z drugiej strony, zdecydowanie bardziej kontrowersyjne są aluzje, iż legalizacja marihuany to dopiero początek.

Warto zauważyć jeszcze jedno. Choć Vincente Fox i Ernesto Zedillo nie wystąpili nigdzie razem, ich wspólne przekonanie o potrzebie zmiany polityki antynarkotykowej świadczy o tym, że przedstawiciele wrogich sobie partii – odpowiednio PAN i PRI – w tej jednej kwestii stoją po tej samej stronie barykady. Taka jedność niewątpliwie cieszy – zwiększa szanse na wypracowanie konkretnych i skutecznych rozwiązań. Jedność ta jest zarazem dowodem, że problem narkotyków w Meksyku staje się coraz bardziej poważny i takie połączenie sił dwóch opozycyjnych względem siebie frakcji politycznych jest niezbędne w celu jego skutecznego zwalczania.

Na końcu jeszcze jedna, kto wie, czy nie najważniejsza kwestia. Odbiorcą ogromnej większości narkotyków z Meksyku (i świata) – i tych wyprodukowanych i tych tylko szmuglowanych przez Meksyk – są Stany Zjednoczone. Żadne nowe podejście względem narkotyków nie będzie możliwe bez zgody Waszyngtonu. Wydaje się zatem, iż podobnych apeli będzie więcej, będą napływały z całej Ameryki Łacińskiej próbując przemówić do rozsądku gospodarza Białego Domu i wywrzeć na nim presję. Jest szansa, że kiedy będzie ich naprawdę dużo, kiedy będą pojawiać się częściej wygłaszane przez osobistości znane i poważane, kiedy ten głos będzie słyszalny – wówczas efekt może zostać osiągnięty. Może…

1 komentarz

Filed under meksyk, narkobiznes, narkohandel, usa

Falklandy/Malwiny – brak rozwiązania

Jakiś czas temu popełniłem krótki artykuł na temat kontynuacji sporu argentyńsko-brytyjskiego o Falklandy/Malwiny. Argentyna w kwietniu złożyła w ONZ wniosek o przynależność archipelagu do jej terytorium na tej podstawie, iż leży on na szelfie kontynentalnym – naturalnym przedłużeniu wybrzeża argentyńskiego. Londyn oczywiście nie uznał pretensji Buenos Aires i dnia 11 maja w odpowiedzi złożył w ONZ swój wniosek. Uznaje on archipelag za bezdyskujnie przynależny do Zjednoczonego Królestwa i wnosi o rozszerzenie terytorium brytyjskiego wokół Falklandów/Malwinów ponad dotychczasowe 200 mil morskich.

Jeszcze tego samego dnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych Argentyny wydało notę, w której odrzuca „nielegitymizowane pretensje brytyjskie” do omawianych terenów (gwoli ścisłości – oprócz samych Falklandów/Malwinów chodzi i wyspy Południowego Sandwich i Południowej Georgii oraz szelf kontynentalne wokół nich i przyległe wody). Jak zatem widać, nic przełomowego w tej kwestii się nie pojawiło i nawet daleko na horyzoncie nie ma śladu rozwiązania konfliktu. Wątpliwe bowiem, aby ONZ podjęło zdecydowaną decyzję w tej sprawie – w jedną czy w drugą stronę – i równie wątpliwe jest, aby którekolwiek z państw podporządkowało się ewentualnej niepomyślnej decyzji.

Dodaj komentarz

Filed under argentyna

Co tam Panie słychać w Meksyku?

Bez zmian. Kartele trzymają się mocno…

Epidemia grypy zdominowała ostatnio temat Meksyku. Nie miało to jednak praktycznie żadnego wpływu na kwestię walki z narkotykami administracji Calderona. Kartele bynajmniej nie zaprzestały swoich działań. Grypa nie grypa, business is business – zarabiać trzeba. Stąd nie brakowało kolejnych doniesień o ofiarach walki rządu z narkotykami. Biorąc pod uwag tylko ostatnie dni możemy się dowiedzieć, że w zachodnim Meksyku ginie w różnych zamachach 9 osób, w południowej części kraju 7, na północy, w okolicach Ciudad Juarez jeszcze 4, w południowej części stolicy jest kolejnych 5 ofiar śmiertelnych, a władze przechwytują ponad 2 miliony tabletek pseudoefedryny.

Czy zatem zmieniło się cokolwiek, czy spirala przemocy się nakręca? Niedawno El Universal opublikował statystyki porównawcze ilości ofiar w pierwszych miesiącach tego i zeszłego roku (podaję za tym blogiem):

Picture 5Jak widać, liczba ofiar spada, jednak jeśli porównamy te pierwsze miesiące z tym samym okresem roku ubiegłego i tak rok 2009 jest gorszy. Już jakiś czas temu pisałem o tym, że zbyt wcześnie jest, aby wyciągać wnioski o zbliżającym się końcu przemocy w Meksyku. Wkrótce może się okazać, iż liczba ofiar wzrośnie. Perspektywa roku, dwóch lat dopiero pozwoli na opisywanie ogólnych tendencji.

A tymczasem co? Każdego dnia przechwytuje się kolejne transporty narkotyków, a na ulicach Meksyku znajduje się następne ciała. Choć przez jakiś czas nagłówki gazet mogą być zdominowane przez kryzys lub grypę, nie można zapominać o tym, że przemoc ciągle zbiera tam krwawe żniwo. Zarówno kryzys, jak i epidemia nie tylko nie zmniejszają problemu, lecz wręcz przeciwnie – dalej pogarszają sytuację wewnętrzną i bezpieczeństwo obywateli tego ponad 100milionowego kraju.

Dodaj komentarz

Filed under meksyk, narkobiznes, narkohandel

Manuel Rosales, Wenezuela i Peru

Niedawno głośno się zrobiło o jednym z głównych liderów opozycji w Wenezueli, Manuelu Rosalesie. Rosales to wybrany w listopadzie  2008 r. burmistrz Maracaibo (drugiego największego miasta kraju), który od dawna już był prześladowany przez władze. Kiedy został oskarżony o defraudację państwowych pieniędzy, uciekł z kraju oskarżając władze o manipulacje polityczną wymierzoną przeciw jego osobie.

Udał się do Peru, gdzie poprosił o azyl polityczny. Władze w Limie azyl przyznały, na co Caracas odpowiedziało odwołaniem ambasadora wenezuelskiego w Peru. Istnieją poszlaki, że Rosales faktycznie zdefraudował państwowe fundusze, nie można na temat jednak powiedzieć nic pewnego. Do szykanujących go źródeł dotarłem tylko na stronach państwowych i propagandowych. Mówią one, iż Rosales przez osiem lat rządów na stanowisku gubernatora stanu Zulia zaniedbał porty w Maracaibo, posiada liczne posiadłości  w USA i udziały w firmach amerykańskich, ONZ nigdy nie otrzymało aktu oskarżenia władz wenezuelskich o prześladowanie jego osoby, które ma mieć miejsce, przekupywał media zegarkami Cartiera.

Kim jest Manuel Rosales? Zwyczajnym latynoamerykańskim politykiem, który zgarnął co swoje podczas wielu lat „kariery”? Czy może po prostu antyrządowym opozycjonistą, systematycznie dyskredytowanym przez władze? Wydaje się, że i jednym i drugim. Niestety, oprócz kwestii podlegającej tylko pod kodeks karny wmieszana została w to polityka i sprawa stała się przedmiotem rozgrywki – zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Co gorsza, przyczynia się to do pogorszenia i tak nie najlepszych relacji peruwiańsko – wenezuelskich.

Kiedy w Peru upadł rząd Alberto Fujimoriego, jego główny siepacz Vladimiro Montesinos, oskarżany o malwersacje i kierowanie brutalnymi akcjami wojsk przeciw często niewinnej ludności (podczas wojny ze Świetlistym Szlakiem) ukrył się na terenie Wenezueli. Przypuszcza się, że miał na to zezwolić nie kto inny niż ówczesny prezydent, Hugo Chávez. Kilka lat potem Lima zarzucała Chavezowi, że ten otwarcie wspiera (także finansowo) jednego z kandydatów na prezydenta Peru w wyborach z 2006 r., Ollanta Humala.  Chávez groził nawet, że zerwie stosunki dyplomatyczne z Pery, jeśli „jego” kandydat nie wygra. Humala jest on założycielem oraz liderem Partido Naciolista Peruano i należy do przedstawicieli latynoamerykańskiej lewicy, w związku z czym poglądami zbliża się „kliki” Chaveza.  Humali dawano duże szanse na wygranie wyborów i jak się okazało słusznie – pierwszą rundę wygrał, nie zdobył jednak wymaganej większości i w drugiej rundzie przegrał z obecnym prezydentem Peru, Alanem Garcią, wywodzącym się z kręgów prawicowych.

Relacje panów Garcii i Chaveza od momentu tej kampanii są napięte. Obaj nie szczędzili sobie nawzajem epitetów, które za miłe uznać bynajmniej nie można: złodziej, sprzedwczyk, naftowy satrapa, karaibskie królewiątko. Doprowadza to do ciągłych napięć we wzajemnych relacjach. Sprawa Rosalesa jeszcze bardziej przyczynia się do pogłębiania wzajemnych antagonizmów. Choć Interpol na wniosek Caracas wydał nakaz aresztowania Rosalesa, Lima odmawia jego wydania. Mimo nalegań wenezuelskich na przestrzeganie prawa międzynarodowego i zwalczanie przestępczości, peruwiański minister spraw zagranicznych, Jose Antonio Garcia Belaunde stoi na stanowisku, iż „Rząd Peru, wierny tradycji historycznej swego przywiązania do przestrzegania prawa międzynarodowego, zdecydował się przyznać azyl obywatelowi Wenezueli, Manuelowi Rosalesowi”.

Wydaje się, że obydwa państwa wykorzystują sprawę Rosalesa przeciw sobie. Nie wróży to dobrze stosunkom peruwiańsko – wenezuelskim.

Dodaj komentarz

Filed under peru, wenezuela

Co się działo w Boliwii? – polemika

Niedawno pisałem o wydarzeniach w Boliwii – o tym, ile dziur jest w oficjalnej wersji władz o planowanym zamachu terrorystycznym na prezydenta Moralesa. O tym samym pisano też w AP: Bolivia plot: assassins or victims? Opozycja boliwijska zaprzecza wszelkim zarzutom wysuwanym przez stronę rządową, jakoby miała być powiązana z podejrzanymi zamachowcami.

Zapraszam jednak do zapoznania się z odmiennym głosem w tej sprawie, broniącym tezy, iż to byli terroryści. Jako ktoś zmierzający do walki (zbrojnej) z legalnie wybranymi władzami sami narazili się na niebezpieczeństwo, w tym śmierć. Rząd zaś miał prawo uciec się do siłowych rozwiązań – nawet brutalnych – w obronie swego istnienia.

Osobiście mam inne zdanie, ale zawsze warto zapoznać się z opiniami tej drugiej strony.

Dodaj komentarz

Filed under boliwia